Czasami przypuszczam, że dobrzy czytelnicy są w jeszcze większym stopniu szczególnymi łabędziami ciemności niż dobrzy autorzy. Czytanie, w każdym razie, jest czynnością późniejszą niż pisanie: bardziej zrezygnowaną, bardziej kurtuazyjną, bardziej intelektualną. (Jorge Luis Borges)
Kategorie: Wszystkie | !NDEKS | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | O | P | Q | R | S | T | V | W | Z
RSS
wtorek, 09 grudnia 2008
Kury typu ogólnoużytkowego

Kształt ciała tego typu kur przypomina raczej prostokąt.


[w:] Jajczarstwo. Nauka, technologia, praktyka. Praca zbiorowa pod redakcją Tadeusza Trziszki. Wrocław 2000. s. 67, rozdział "Podstawowe zasady produkcji jaj".

18:03, te.em , V
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 listopada 2008
Bohumil Hrabal: Bambino di Praha
(...)
běžím k oknou a v prohlubni vidim dva muže,
stojí proti sobě a křičí:
Pane, já jsem Čechoslovák!
(...)


[w:] Bohumil Hrabal: Bambino di Praha. Barvotisky Krásna Poldi; Praha 1990; s. 26

* W przekładzie Józefa Waczkówa: wpatruję się w przerębel okna i w głębi widzę dwóch mężczyzn, / stojąc naprzeciwko siebie wykrzykują: / Panie, ja jestem Czechosłowak!

Tagi: Hrabal
04:54, te.em , H
Link Komentarze (5) »
sobota, 15 listopada 2008
Julia Szychowiak: [Łóżko, w którym leżę, puste]
(...)

Nie pamiętam tej kobiety, w której chodzę
i z którą sypiam. Cudzym oddycham, w cudze
włosy wsuwam dłonie. Kim piszę,
kim będę to czytać?


[w:] Julia Szychowiak: Po sobie, Wrocław 2007, s. 37

Tagi: Szychowiak
05:43, te.em , S
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 10 listopada 2008
Aleksander Wolszczan: Ignorancja

Pewna ignorancja jest potrzebna do tego, by dokonać odkrycia. W ten sposób automatycznie nie odrzucamy czegoś, co według innych nie może mieć sensu. Jeśli jesteśmy ignorantami, w gruncie rzeczy wszystko może mieć sens.


"Czy przypadek jest nauce koniecznie potrzebny? Z Aleksandrem Wolszczanem rozmawia Piotr Cieśliński" [w:] Stanisław Lem: Głos Pana, Warszawa 2008, s. 189 (tytuł notki ode mnie).

Tagi: Wolszczan
18:14, te.em , W
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 listopada 2008
William Shakespeare: Sonnet 49
SONNET 49

Against that time, if ever that time come,
When I shall see thee frown on my defects,
When as thy love hath cast his utmost sum,
Call'd to that audit by advised respects;
Against that time when thou shalt strangely pass
And scarcely greet me with that sun thine eye,
When love, converted from the thing it was,
Shall reasons find of settled gravity,--
Against that time do I ensconce me here
Within the knowledge of mine own desert,
And this my hand against myself uprear,
To guard the lawful reasons on thy part:
   To leave poor me thou hast the strength of laws,
   Since why to love I can allege no cause.



SONET 49

Przeciw tej chwili, jeżeli nadejdzie,
Gdy ujrzę, że się martwisz na me wady,
Gdy miłość twoja jak rozrzutność przejdzie,
A pokierują nią względy i rady,
Przeciw tej chwili, gdy przyjdzie ta chwila,
Że ledwie dojrzysz mnie okiem słonecznym,
A miłość, nie chcąc już być tym, czym była,
Każe poważnym ci być i statecznym;
Przeciw tej chwili me szańce sposobię,
Wiedząc, że własne zasługi mam winić,
I oto wznoszę rękę przeciw sobie,
By przysiąc, że masz tak prawo uczynić.
   Rzucić mnie prawo nie wzbrania ci żadne;
   A czemu kochać masz, tego nie zgadnę.

(przeł. Maciej Słomczyński)



SONET 49

Przeciw temu czasowi, jeśli ów nastanie,
Kiedy poczną cię mierzić wszystkie moje wady,
Kiedy miłość rozliczy, na twoje żądanie,
Nas obu - dzieląc zyski i sumując straty,
Przeciw temu czasowi, kiedy mnie wyminiesz,
Ledwie okiem rzuciwszy grosik pozdrowienia,
Kiedy miłość zmienionym korytem odpłynie
I ważne dla niej znajdziesz usprawiedliwienia,
Przeciw temu czasowi umacniam się teraz
W wyniosłych murach wiedzy o mojej wartości;
Tę oto prawą rękę podnoszę, niech wspiera
Przysięgą słuszny powód do nowej miłości.
   Chcąc porzucić mnie bowiem, prawa przywołujesz,
   A ja orzec nie umiem, czemu mnie miłujesz.

(przeł. Jerzy S. Sito)



SONET 49

Na ów czas (jeśli kiedyś taki czas nastanie),
Gdy ujrzę, jak twa niechęć wady moje karze,
Gdy rozum wezwie miłość twą na przesłuchanie
I ocen ostatecznych dokonać jej każe;
Na ów czas, gdy mnie miniesz, jakbyś nie znał wcale,
I nie powitasz błyskiem słonecznego oka,
Gdy miłość, jakże inna w tym smutnym finale,
Znajdzie powody, by mnie traktować z wysoka;
Na ów czas, jak obrońca w oblężonym grodzie,
Muszę się dziś gotować, otaczać murami
Samowiedzy - lecz przyznać, ku swej własnej szkodzie,
Że zgodne z prawem będzie, co się stanie z nami:
   Gdyż w mocy prawa możesz mnie rzucić, nieczuły;
   Mnie w kochaniu nie wesprą żadne artykuły.

(przeł. Stanisław Barańczak)



SONET 49

Przeciw tym czasie, jeśli kiedykolwiek tego czasu pochodzą,
Kiedy zobaczymy cię boczyć się na moje wady,
Gdy miłość twoja jak wrzuciła swoje ogromne sumy,
Call'd do kontroli przez poinformowała, że szanuje;
Przeciwko tej chwili będziesz dziwnie pass
I mało mnie pozdrowić, które firma Sun twoje oko,
Gdy miłość, przeliczone z rzeczą było,
Są rozliczane z powodów znaleźć ciężkości, --
Przeciw tym czasie mogę ukryć mnie tutaj
W ramach wiedzy moich własnych pustyni,
I to moje ręce przed siebie uprear,
Do straży zgodnego z prawem przyczyny, na twoje strony:
   Aby opuścić biednych Tyś mnie moc prawa,
   Ponieważ do miłości, dlaczego twierdzą, nie mogę przyczyny.

(przeł. Google)


03:38, te.em , S
Link Komentarze (4) »
niedziela, 02 listopada 2008
Raymond Queneau: 100000000000000 wierszy
Rybak pykaniem fajki tłumi nerwobóla,
dłoń go lorda Elgina nie kiełzna herbowa,
lecz wtem zgodnie z zasadą lupus in fabula
czoło laurem mu wieńczy krytyka fachowa.

Są nierozłączni niczym koń i Kaligula,
choć to dwie dusze, głowy dwie i dwa tułowa,
gdy policja w jaskinię gry się wkaraula,
nim skropi nieboszczyka łzą fałszywą wdowa,

wertują pergaminów stos genealogi.
W biurze u szefa mógłbyś bracie jeść z podłogi,
każą ci zbierać, co twój jamnik defekuje

w starożytnego fałdy spowity szlafroka.
Pieści uszy hiszpański bujnościa baroka,
lecz schabowemu z rączką nic nie dorównuje!


[w:] Raymond Queneau: Sto tysięcy miliardów wierszy. Adaptacja: Jan Gondowicz. Kraków 2008 (interpunkcja moja)

Tagi: Queneau
15:39, te.em , Q
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 września 2008
Piotr Sommer: Gramatyka
Co było, trzeba mówić w czasie przeszłym,
czego nie ma, innym językiem.


[w:] Piotr Sommer: Rano na ziemi (czytałem w maszynopisie)

Tagi: Sommer
05:56, te.em , S
Link Komentarze (1) »
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki: