Czasami przypuszczam, że dobrzy czytelnicy są w jeszcze większym stopniu szczególnymi łabędziami ciemności niż dobrzy autorzy. Czytanie, w każdym razie, jest czynnością późniejszą niż pisanie: bardziej zrezygnowaną, bardziej kurtuazyjną, bardziej intelektualną. (Jorge Luis Borges)
Kategorie: Wszystkie | !NDEKS | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | O | P | Q | R | S | T | V | W | Z
RSS
czwartek, 16 sierpnia 2012
Andrzej Sosnowski: Glossa
(...)
A co się robi? Traci.
(...)


[w:] Andrzej Sosnowski: Konwój. Opera. Wrocław 1999

Tagi: Sosnowski
01:09, te.em , S
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 lutego 2010
Piotr Sommer: Duch zrozumienia

Ale żeby tak w ogóle
nie obchodzić siebie?


[w:] Piotr Sommer: Wiersze ze słów, Wrocław 2009, s. 41

Tagi: Sommer
01:22, te.em , S
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 listopada 2008
Julia Szychowiak: [Łóżko, w którym leżę, puste]
(...)

Nie pamiętam tej kobiety, w której chodzę
i z którą sypiam. Cudzym oddycham, w cudze
włosy wsuwam dłonie. Kim piszę,
kim będę to czytać?


[w:] Julia Szychowiak: Po sobie, Wrocław 2007, s. 37

Tagi: Szychowiak
05:43, te.em , S
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 listopada 2008
William Shakespeare: Sonnet 49
SONNET 49

Against that time, if ever that time come,
When I shall see thee frown on my defects,
When as thy love hath cast his utmost sum,
Call'd to that audit by advised respects;
Against that time when thou shalt strangely pass
And scarcely greet me with that sun thine eye,
When love, converted from the thing it was,
Shall reasons find of settled gravity,--
Against that time do I ensconce me here
Within the knowledge of mine own desert,
And this my hand against myself uprear,
To guard the lawful reasons on thy part:
   To leave poor me thou hast the strength of laws,
   Since why to love I can allege no cause.



SONET 49

Przeciw tej chwili, jeżeli nadejdzie,
Gdy ujrzę, że się martwisz na me wady,
Gdy miłość twoja jak rozrzutność przejdzie,
A pokierują nią względy i rady,
Przeciw tej chwili, gdy przyjdzie ta chwila,
Że ledwie dojrzysz mnie okiem słonecznym,
A miłość, nie chcąc już być tym, czym była,
Każe poważnym ci być i statecznym;
Przeciw tej chwili me szańce sposobię,
Wiedząc, że własne zasługi mam winić,
I oto wznoszę rękę przeciw sobie,
By przysiąc, że masz tak prawo uczynić.
   Rzucić mnie prawo nie wzbrania ci żadne;
   A czemu kochać masz, tego nie zgadnę.

(przeł. Maciej Słomczyński)



SONET 49

Przeciw temu czasowi, jeśli ów nastanie,
Kiedy poczną cię mierzić wszystkie moje wady,
Kiedy miłość rozliczy, na twoje żądanie,
Nas obu - dzieląc zyski i sumując straty,
Przeciw temu czasowi, kiedy mnie wyminiesz,
Ledwie okiem rzuciwszy grosik pozdrowienia,
Kiedy miłość zmienionym korytem odpłynie
I ważne dla niej znajdziesz usprawiedliwienia,
Przeciw temu czasowi umacniam się teraz
W wyniosłych murach wiedzy o mojej wartości;
Tę oto prawą rękę podnoszę, niech wspiera
Przysięgą słuszny powód do nowej miłości.
   Chcąc porzucić mnie bowiem, prawa przywołujesz,
   A ja orzec nie umiem, czemu mnie miłujesz.

(przeł. Jerzy S. Sito)



SONET 49

Na ów czas (jeśli kiedyś taki czas nastanie),
Gdy ujrzę, jak twa niechęć wady moje karze,
Gdy rozum wezwie miłość twą na przesłuchanie
I ocen ostatecznych dokonać jej każe;
Na ów czas, gdy mnie miniesz, jakbyś nie znał wcale,
I nie powitasz błyskiem słonecznego oka,
Gdy miłość, jakże inna w tym smutnym finale,
Znajdzie powody, by mnie traktować z wysoka;
Na ów czas, jak obrońca w oblężonym grodzie,
Muszę się dziś gotować, otaczać murami
Samowiedzy - lecz przyznać, ku swej własnej szkodzie,
Że zgodne z prawem będzie, co się stanie z nami:
   Gdyż w mocy prawa możesz mnie rzucić, nieczuły;
   Mnie w kochaniu nie wesprą żadne artykuły.

(przeł. Stanisław Barańczak)



SONET 49

Przeciw tym czasie, jeśli kiedykolwiek tego czasu pochodzą,
Kiedy zobaczymy cię boczyć się na moje wady,
Gdy miłość twoja jak wrzuciła swoje ogromne sumy,
Call'd do kontroli przez poinformowała, że szanuje;
Przeciwko tej chwili będziesz dziwnie pass
I mało mnie pozdrowić, które firma Sun twoje oko,
Gdy miłość, przeliczone z rzeczą było,
Są rozliczane z powodów znaleźć ciężkości, --
Przeciw tym czasie mogę ukryć mnie tutaj
W ramach wiedzy moich własnych pustyni,
I to moje ręce przed siebie uprear,
Do straży zgodnego z prawem przyczyny, na twoje strony:
   Aby opuścić biednych Tyś mnie moc prawa,
   Ponieważ do miłości, dlaczego twierdzą, nie mogę przyczyny.

(przeł. Google)


03:38, te.em , S
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 08 września 2008
Piotr Sommer: Gramatyka
Co było, trzeba mówić w czasie przeszłym,
czego nie ma, innym językiem.


[w:] Piotr Sommer: Rano na ziemi (czytałem w maszynopisie)

Tagi: Sommer
05:56, te.em , S
Link Komentarze (1) »
środa, 08 sierpnia 2007
Marcin Świetlicki: Ósma na Dziewiątą
Mężczyzna myje podłogę w domu który opuścił


[na:] Świetliki: Perły przed wieprze

10:35, te.em , S
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 02 lipca 2007
Andrzej Sosnowski: Machej na Hrad
Dlaczego wiersze Ashbery'ego czyta się tu na dworcach?
Dlaczego tylko nocą, a zawsze dziewczyny? Bo głos mają
bezsennie matowy i miękki jak exposé snu w głośnikach?

:Veškerá krása, soužení, celivost
vděčí za své bytí deprivaci či logice
zvláštního postaveni*. Pani, czy życie

to miłość blondynki? I czeski
Wars pod specjalnym nadzorem?
Becherovka, Fernet... Absynt!
On mówi, że dopiero w Pradze?

Machej na Hrad.


* W przekładzie Agaty Preis-Smith:
Całe piękno, brzmienie, spójność / Istnieją poprzez brak lub logikę / Dziwnego położenia.


[w:] Andrzej Sosnowski: Konwój. Opera. Wrocław 1999, s. 80.
P.S. Więcej o tej książce na stronie wydawcy.

Tagi: Sosnowski
16:59, te.em , S
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki: