Czasami przypuszczam, że dobrzy czytelnicy są w jeszcze większym stopniu szczególnymi łabędziami ciemności niż dobrzy autorzy. Czytanie, w każdym razie, jest czynnością późniejszą niż pisanie: bardziej zrezygnowaną, bardziej kurtuazyjną, bardziej intelektualną. (Jorge Luis Borges)
Kategorie: Wszystkie | !NDEKS | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | O | P | Q | R | S | T | V | W | Z
RSS
wtorek, 24 kwietnia 2012
Ezra Pound: List do Harriet Monroe

Kiedy człowiek naprawdę czuje i myśli, to duka proste wyrazy;

Przeł. Tadeusz Pióro


[w:] Literatura na Świecie 1-2/1995, s. 8

Tagi: Ezra Pound
17:32, te.em , P
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lutego 2008
Georges Perec: Życie. Instrukcja obsługi

Na pierwszy rzut oka układanie puzzli wydaje się prostą, niewymyślną sztuką, mieszczącą się bez reszty w ubogich naukach Gestalttheorie: rozpatrywany przedmiot - obojętnie, czy jest nim akt postrzegania, proces uczenia się, system filozoficzny czy też, jak w interesującym nas przypadku, wykonana z drewna układanka - nie jest sumą poszczególnych elementów, które należy najpierw wyodrębnić i z osobna przeanalizować: stanowi on całość, to znaczy pewną formę, pewną strukturę; element nie istnieje przed zaistnieniem całości, nie jest od niej ani późniejszy, ani wcześniejszy; to nie elementy warunkują całość - to całość określa elementy; nie sposób odgadnąć całości ani rządzących nią praw, jeżeli zna się jedynie z osobna składające się nań fragmenty, a co za tym idzie, można wpatrywać się w cząstkę układanki przez trzy doby bez przerwy i - pewnym będąc, że zgłębiło się bez reszty wszelkie tajniki jej kształtu i kolorów - nie posunąć się naprzód nawet o najcieńszy włos, liczy się bowiem wyłącznie możliwość zespolenia jej z innym fragmentem; i w tym sensie sztuka układania puzzli ma coś wspólnego ze sztuką gry w go: dopiero połączone elementy stają się czytelne, nabierają znaczenia - rozpatrywana osobno cząstka układanki nie znaczy nic, jest tylko jakimś mglistym wyzwaniem, pytaniem, na które nie sposób znaleźć odpowiedzi; ale gdy się tylko uda, po niekończących się chwilach prób i błędów albo w przebłysku olśnienia - połączyć ją z jedną jej sąsiadek, wtedy po prostu znika, przestaje istnieć jako cząstka, a zawiłe problemy poprzedzające owe zespolenie, problemy, których naturę tak dobrze oddaje angielskie słowo puzzle - zagadka - nie tylko tracą rację bytu, lecz wobec oczywistości rozwiązania wydaje się wręcz, że nigdy ich nie było: obie, w cudowny sposób połączone cząstki przeistaczają się jedną, i z kolei ona staje się źródłem pomyłek, wahań, załamań, przypływów nadziei.

Przeł. Wawrzyniec Brzozowski


[w:] Georges Perec: Życie. Instrukcja obsługi, Warszawa 2001.

Tagi: Perec
22:42, te.em , P
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 lutego 2007
Ron Padgett: Haiku
Najpierw: pięć sylab
Następnie: siedem sylab
I znów: pięć sylab

Przeł. Andrzej Szuba


"Literatura na Świecie" 3/1994, s. 237

17:37, te.em , P
Link Komentarze (8) »
wtorek, 02 stycznia 2007
Tadeusz Pióro: Wycinanka kurpiowska
Nasza przyjaźń jest jak piękna teoria.
Świat nie zagraża jej w niczym.
Wątpliwe jest nawet twe ciało.
Cogito - i basta, więc cieszę się, że
zostawiasz mnie - w trosce o linię - na deser:
deser to coś, co lubię najbardziej
wiem to na pewno. Tak marne cogito?
Ciało nie zważa na pieszczoty myśli
lecz jeśli pryśnie wątpliwy świat
piekna teoria i tak będzie nasza.


[w:] Tadeusz Pióro: Okęcie. Warszawa 1993, s. 16

04:34, te.em , P
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2006
Marta Podgórnik: Meine Liebe Nevermind

Kim podmiot jest? Co podmiot ma?
Czy tłucze się o kanwę szkła?
Czy mówiąc wprost, że nie jest rad,
wstanie z kolanek i walnie w blat
pięścią; zostawi ślad? Swój
świata przekład?

Zwój światła przedskład


[w:] Marta Podgórnik: Dwa do jeden. Wrocław 2006, s. 34.

05:38, te.em , P
Link Komentarze (2) »
środa, 28 września 2005
Iggy Pop: Pies

(...)
Teraz chcę być twoim psem.
(...)

przeł. Marcin Świetlicki


13:05, te.em , P
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 września 2005
Jacek Podsiadło: Mimo że mamy wstać rano do pracy zamiast spać wspominamy niezwykłe zdarzenia

Były przepiękne.
Były kobietami.
Że poczynaliśmy sobie nieśmiało, że
rozmawialiśmy z nimi o świętych duchach, Bogu, kosmosie,
że czytaliśmy im swoje wiersze
zanim odważyliśmy się na pierwsze dotknięcie, od którego
do pierwszego pocałunku było jeszcze wiele kilometrów drżenia,
czyniliśmy dobro. Jeśli nawet
marzyło nam się
bezceremonialne chwytanie za pierś jak za futbolówkę
albo rżnięcie "od tyłu, na stojąco i w butach",
postępowaliśmy inaczej.

Powoli.
Ostrożnie.
Nieumiejętnie.
Z lękiem.
Odbite w naszych oczach wiedziały, że są motylami.

Jeszcze przyjdzie tu po nas anioł z powietrzną trąbą.
Sprawi, że pewnego pięknego dnia wypierdolą nas z pracy.
Zabiorą nam mieszkania.
Odejdą od nas żony.
Będą się dziać rzeczy straszne.
I znów staniemy się wolni.


[w:] Jacek Podsiadło: Arytmia, Warszawa 1993

22:31, te.em , P
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki: