Czasami przypuszczam, że dobrzy czytelnicy są w jeszcze większym stopniu szczególnymi łabędziami ciemności niż dobrzy autorzy. Czytanie, w każdym razie, jest czynnością późniejszą niż pisanie: bardziej zrezygnowaną, bardziej kurtuazyjną, bardziej intelektualną. (Jorge Luis Borges)
Kategorie: Wszystkie | !NDEKS | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | O | P | Q | R | S | T | V | W | Z
RSS
piątek, 21 listopada 2008
Bohumil Hrabal: Bambino di Praha
(...)
běžím k oknou a v prohlubni vidim dva muže,
stojí proti sobě a křičí:
Pane, já jsem Čechoslovák!
(...)


[w:] Bohumil Hrabal: Bambino di Praha. Barvotisky Krásna Poldi; Praha 1990; s. 26

* W przekładzie Józefa Waczkówa: wpatruję się w przerębel okna i w głębi widzę dwóch mężczyzn, / stojąc naprzeciwko siebie wykrzykują: / Panie, ja jestem Czechosłowak!

Tagi: Hrabal
04:54, te.em , H
Link Komentarze (5) »
sobota, 14 kwietnia 2007
Zbigniew Herbert: U wrót doliny
wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej


[w:] Zbigniew Herbert: Hermes, pies i gwiazda

04:42, te.em , H
Link Komentarze (4) »
piątek, 26 stycznia 2007
Zbigniew Herbert: U wrót doliny
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo


[w:] Zbigniew Herbert: Hermes, pies i gwiazda

03:17, te.em , H
Link Komentarze (1) »
wtorek, 31 października 2006
Zbigniew Herbert: Dlaczego klasycy
Jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą

to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety


[w:] Zbigniew Herbert: Napis.

22:53, te.em , H
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 września 2005
Bohumil Hrabal: Bambino di Praga

Przy każdym szczaniu myślę o ludzkości.
Co rusz bogowie szczą nam w oczy i odpływamy.

przeł. Józef Waczków


[w:] Literatura na Świecie, numer specjalny, Warszawa 1989, s. 5.

10:05, te.em , H
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 sierpnia 2005
Zbigniew Herbert: Osa

Kiedy jednym ruchem skoszono ze stołu kwiecisty obrus, miód i owoce, rzuciła się do odlotu. Uwikłana w dławiący dym firanki, brzęczała długo. Wreszcie dotarła do okna. Raz po raz uderzała słabnącym ciałem o zimne zestalone szyby. W ostatnim poruszeniu skrzydeł drzemała ta sama wiara, że niepokój ciał zdolny jest obudzić wiatr niosący nas ku upragnionym światom.

Wy, którzyście stali pod oknem ukochanej, wy, którzyście widzieli swoje szczęście na wystawie - czy potraficie wyjąć żądło tej śmierci.


[w:] Zbigniew Herbert: Hermes, pies i gwiazda, 1957

09:37, te.em , H
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 sierpnia 2005
Bohumil Hrabal: Zbyt głośna samotność

Trzydzieści pięć lat robię w starym papierze i to jest moja love story. Trzydzieści pięć lat prasuję stary papier i książki, trzydzieści pięć lat tytłam się w literach, wskutek czego upodobniłem się do leksykonów, których przez ten czas sprasowałem pewnie ze trzydzieści kwintali, jestem dzbanem pełnym żywej i martwej wody, starczy, bym się nachylił, a cieką ze mnie same piękne myśli, jestem wbrew własnej woli wykształcony, tak więc właściwie nawet nie wiem, które myśli są moje i ze mnie, a które wyczytałem, tak więc w ciągu tych trzydziestu pięciu lat zjednoczyłem się z samym sobą i światem wokół mnie, bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszek likieru, tak długo, że aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

przeł. Piotr Godlewski


[w:] Bohumil Hrabal: Zbyt głośna samotność, Kraków 1993, s. 5

20:29, te.em , H
Link Komentarze (2) »
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki: